Bardzo mi się spodobało to miejsce. Miało coś w sobie, a przede wszystkim znajdowało się w centrum Londynu. Wszędzie było blisko, a budynek, w którym miałam zamieszkać znajdował się prawie w parku.
- Witaj w nowym życiu! - krzyknęłam. Sama do siebie. Miałam to w zwyczaju, bo z kim mogłam rozmawiać, jeśli nie miałam nikogo przy sobie przez tyle lat? Oczywiście nie obeszło się bez kilku krzywych spojrzeń przechodniów. W sumie nie dziwię się im. Nastolatka, stoi na środku chodnika i krzyczy do siebie. Można pomyśleć, że jestem psychiczna.
W ciągu kilku minut stałam w MOIM mieszkaniu i przyglądałam się mu. Kuchnia, sypialnia i salon były w rustykalnym stylu. Tak jak lubię. Bardzo przytulnie. Łazienka w... jakby to ująć.. Wiejskim (?) stylu. Oczywiście nowoczesna, ale miała kwieciste akcenty. Wszystko wydawało mi się jak we śnie. Nie wierząc w to co widzę zapytałam jeszcze kilka razy mężczyzny, czy naprawdę to wszystko kosztuje tylko tyle ile było powiedziane na początku. Usłyszałam tylko "Na razie tak". Na razie? No dobra, nie chcę mi się więcej myśleć nad tym co chciał przez to powiedzieć.
Po tym, kiedy facet wybył z mojego "domu" rozpakowałam się. Nie było tego, aż tak dużo jak mi się wydawało.
Stwierdziłam, że muszę skoczyć do sklepu. W końcu lodówka pusta, kosmetyków, chemii i innych podobnych rzeczy też brakowało.
Chwyciłam tylko portfel, iPhone'a i klucze. Szłam w kierunku najbliższego Centrum Handlowego. Kupiłam miliony różnych przedmiotów. Łącznie ze świeczkami, kadzidełkami, kompletem sztućców i kilkoma nowymi ciuchami. Obładowana zakupami wstąpiłam jeszcze do wypożyczalni DVD, wybrałam pierwszą lepszą komedię romantyczną i zaczęłam kierować się z powrotem do domu.
Pomimo wczesnej godziny, bo była dopiero siedemnasta wskoczyłam w piżamkę i do łóżka. Oczywiście wcześniej wypakowałam rzeczy. Włączyłam wypożyczony film. Miley Cyrus świetnie wcieliła się w rolę głównej bohaterki. Pomyślicie sobie 'kto ogląda filmy z gwiazdami Disney'a'. Niby gwiazda Disney'a, ale teraz świetnie radzi sobie w innych rolach. Po kilku minutach musiałam skoczyć jeszcze po popcorn, który zostawiłam w kuchni i o nim zapomniałam. Później tylko luknęłam na tt i fb. Jak zwykle. Żadnych powiadomień. Mówi się trudno. Powróciłam do czynności sprzed kilkunastu minut.
Obudziłam się o szóstej rano. Pod łóżkiem leżał laptop, a całe łóżko, jak i moje włosy i wszystko wokoło było w prażonej kukurydzy. Pozbierałam wszystko i nie zważając na nadal nie wyczesane i odpopcornione włosy wyszłam na balkon.
Poczułam zapach kwiatów i drzew, ale także spalin. Miasto pomimo tak wczesnej pory tętniło życiem. Ludzie zjeżdżali się do pracy, wychodzili z domu do świeże pieczywo na śniadanie. Wzięłam kilka głębokich wdechów i wzięłam się za poranną gimnastykę. Pierwszy raz od... zawsze? Uśmiechnęłam się do siebie, zrobiłam kilka skłonów i brzuszków. Usłyszałam skrzeczący, upominający głos starszej pani, która stała pod budynkiem.
- Ubierz się słoneczko! Chyba nie chcesz się przeziębić?! O jeju, ta dzisiejsza młodzież. Boże daj im długie życie, bo jak na razie chyba o to nie dbasz.
Zaśmiałam się głośno w weszłam z powrotem do sypialni. Pościeliłam łóżko i ubrałam się. Dzisiaj czeka mnie szukanie pracy. Na początek złapię cokolwiek. Później założę bloga. Będę na nim udostępniać swoje zdjęcia. Może zauważy mnie ktoś związany z fotomodelingiem? Marzenia.
Jest godzina ósma. Do jednej ręki chwyciłam torbę z wszystkim potrzebnymi przedmiotami. Na szyję zawiesiłam aparat, a do drugiej ręki wzięłam wcześniej obraną marchewkę. Zjechałam windą i nie wiem gdzie iść. Widziałam wczoraj biuro pracy, chyba nawet za rogiem. Skoczę tam, popytam się, może coś się dla mnie znajdzie?
Czy tutaj są sami faceci? Nawet w tym głupim biurze musi siedzieć facet. W taksówce facet, mieszkanie wynajmuje mi facet. Niewdzięczne życie.
Nie, że mam coś do facetów. Po prostu kojarzą mi się ze skończonymi idiotami. W szkole zawsze mnie wyśmiewali. Dziewczyny siedziały cicho, bo jestem zadziorna, ale chłopakowi nie postawiłabym się. Zbyt silni. Jestem wysoka, szczupła i w ogóle nie mam siły. Drugi przypadkiem idioty-faceta jest mój ojczym. Dla niego liczy się tylko kasa. Jedynym idealnym facetem był mój tata. Bardzo za nim tęsknię. Dobrze. Nie rozczulajmy się.
Usiadłam na przeciwko mężczyzny. Uśmiechnął się lekko i zapytał w czym może mi pomóc.
- Szukam pracy. Interesuję się fotografią i modelingiem. Czasem tańczę. Chciałabym coś, co współgrałoby z moimi zainteresowaniami. - przedstawiłam mu moje plany na przyszłość. Zanotował.
- Poproszę podstawowe informacje i kontakt. Wypełnimy kartę pracy i poszukamy czegoś odpowiedniego dla Pani. - wyjął iPada i wpisywał teraz na nim wszystko co mu dyktowałam. - Teraz wyślę to do głównego systemu. Za kilka sekund powinny wyświetlić się branże, w których mogłaby Pani pracować. - Oparłam się na fotelu. Po chwili zaczął czytać to co widział na ekranie.
- Praca w ekskluzywnym klubie nocnym, fotograf męski oraz modelka na wybiegu. Oczywiście do wszystkich tych prac musi Pani napisać zapytanie. Która najbardziej pasowałaby Pani?
- Modelka odpada. Chodzić na wybiegu nie umiem. Na czym polega 'klub nocny'?
- Kelnerka lub barmanka. Polecałbym najbardziej tą pracę. Będzie mogła się pani tam wybić.
- Mogę spróbować.
- W takim razie proszę się niczym nie przejmować. Napiszę tam i zadzwonię do Pani.
Ile razy można mówić "Pani"? Nieważne. Robota jest. Ciekawe dlaczego nie zaproponował mi fotomodelki? Może nieodpowiednie towarzystwo? Miejmy nadzieję, że się uda!
Przeszłam się jeszcze trochę po okolicy, zajrzałam do Starbucks'a..
Po kilku godzinach zadzwonił mój telefon. Pewnie matka. Nagle przypomniało jej się o córce? Pff...
Odebrałam nie patrząc na wyświetlacz.
Ja: Słucham?
Facet: Witam. Przyszła do nas prośba o pracę. Jestem właścicielem klubu nocnego. Czy miała pani kiedykolwiek podobną pracę?
J: Niestety. Nie miałam.
F: W takim razie proszę być już dzisiaj w pracy. O godzinie 17. Sprawdzimy jak będzie Pani sobie radzić, nauczymy najważniejszych rzeczy.
J: Już dziś? O 17? To za pół godziny!
F: Pilnie potrzebujemy pracownika. Sms'em wyślę Pani adres klubu. Do zobaczenia!
Odłożył słuchawkę. Tak po prostu. Jedyne co zdążyłam ogarnąć, było to, że muszę złapać taksówkę i tam dojechać. Szczerze mówiąc nie zajęło mi to aż tak dużo czasu jak mi się wydawało. Po dwudziestu minutach byłam już w drzwiach klubu.
Od razu po wejściu w moją stronę przybiegło kilka osób. Najpierw zaczęli mnie wyganiać, że jeszcze nie otwarte, ale wyjaśniłam im, że jestem nowa.
Zaprowadzono mnie do jakiegoś biura. Było... duże.
- Pani Samantha?
- Tak, proszę mi mówić Sam. czy to z Panem rozmawiałam przez telefon?
- Oczywiście. Jestem Patrick Daniels. - podał mi rękę.
- Miło mi. Co mam robić?
- Więc tak. Tu są drzwi do mojego biura. Czwarte drzwi po prawej to przebieralnia. Masz tam przygotowaną szafkę z uniformem. Przebierz się i tymi drzwiami, tu na wprost jest wejście na salę. Dziewczyny ci wszystko wytłumaczą.
Podziękowałam i udałam się do szatni, czy jak on to ujął 'przebieralni'. Otworzyłam szafkę ze swoim imieniem, a w niej leżała kiczowata bielizna i krótka spódniczka ledwo przykrywająca pół tyłka. na głowę jakaś chustka. Nie wiem, chyba mamy wyglądać jak te laski 'Pin Up Girls' w wyuzdanym wydaniu. Nie ubiorę tego!
Wyszłam zdesperowana z pomieszczenia z tym dziadostwem w ręce i wpadłam do biura szefa.
- Przepraszam, ale czy ja mam to ubrać? - prawie krzyknęłam.
- Tak. To uniform. W końcu jest Pani kelnerką w klubie +18 dla mężczyzn, prawda?
- Słucham?!
- Nikt ci nie powiedział?
- Nie nikt! I nie ubiorę tego świństwa!
- Już za późno, słoneczko. Podpisałaś umowę.
- Nic nie podpisywałam!
- A w biurze pracy?
- Podpisałam tylko papiery, że szukam racy, a nie że mam się rozbierać przed starymi zboczeńcami!
- A jednak, podpisałaś. W tamtej umowie dokładnie jest napisane 'W czasie podjętej pracy, pracownik musi słuchać pracodawcy i nie sprzeciwiać się wymaganiom'. Więc przebieraj się i ruchy!
- Tylko ten raz. Słyszy Pan?!
- Nie, nie słyszę. Będziesz to robić, dopóki jestem twoim szefem!
- A jeśli się zwolnię? - powiedziałam z nutką ironii.
- Nie możesz.
- A to dlaczego?
- Tak po prostu. Przepraszam cię, musisz już wyjść, mam dużo pracy.
Trzasnęłam drzwiami i pobiegłam z powrotem do szatni. Usiadłam w rogu pomieszczenia ciągnąc nosem. Właśnie wchodzi tu inna dziewczyna wyciągając z szafki ten sam strój.
- Zmuszają cię do tego?
- Nie mam innego wyjścia. Podpisałam ten głupi kwitek i teraz robię to czego nie chcę.
- Czego dokładnie tu od nas oczekują?
- To zależy. Czasem może się zdarzyć, że tańczysz striptiz przed tymi facetami, czasami musisz przyjmować klientów, a czasem tylko nosisz alkohol do stołów.
- Słucham? Czyli teraz mają ze mnie zrobić dziwkę i ladacznicę?
- Słuchaj. Naprawdę, ja też tego nie chcę.
- Jakoś po tobie nie widać!
- Bo pracuję już tutaj tak długo, że nie mam siły się nad sobą rozczulać.
Nie odezwałam się już. Przebrałam się w dziwkarski strój i wyszłam stamtąd.
- Słuchaj. Z tego powodu, że to twój pierwszy dzień będziesz musiała zatańczyć i wziąć pierwszego klienta.
- Ale ja nie mogę!
- Wzięłaś tą pracę z własnej woli!
- Nie wiedziałam, że tak to będzie wyglądać!
- Dajesz dziś pierwszy raz dupy, więc kurwa nie kłóć się ze mną!
- Nie dam nikomu dupy.
- Czemu?
- JESTEM KURWA DZIEWICĄ, NIE WIDAĆ?!
- Nie widać i przygotuj się, bo dziś stracisz 'dziewictwo'.
Jest godzina 22, właśnie otwierają drzwi do klubu. Zaraz mam zatańczyć 'seksowny taniec'. Tylko, że nie umiem. Faceci już siedzą na miejscach. Niektórzy już rozebrali mnie całkiem wzrokiem. Mam ochotę stąd uciec. Muszę już wychodzić na 'scenę', którą jest sześć stołów położonych blisko siebie.
Wyskrobałam się na nie w ciemności i puszczono muzykę jak z pornola. Muszę zatańczyć, bo jeśli tego nie zrobię, to cytuję 'Odbębnisz swoją karę'.
Poza tym włączono reflektor, który był skierowany w moją stronę. Nie mam pojęcia jak się ruszać. Zaczęłam kręcić tyłkiem, biodrami, czasami łapałam się za cycka, żeby wyglądać seksownie. Po dziesięciu minutach usłyszałam w słuchawce, którą kazali mi włożyć do ucha, że muszę wybrać sobie jednego naiwniaka i tańczyć wokół niego. Przy piątym stoliku siedział młody, może dwudziestoletni, dosyć przystojny szatyn. Podeszłam do niego. Odsunął swój fotel, a ja stanęła nad nim i wyginałam się wokół niego. Popatrzył mi prosto w oczy. Było w nich widać zadowolenie i podniecenie, natomiast, kiedy zauważył moje smutne, pełne bólu spojrzenie od razu zauważył, że coś jest nie tak.
Szepnął mi do ucha ciche "Chodź ze mną" i pociągnął mnie za rękę. W słuchawce Patrick mówił mi, że to będzie mój pierwszy klient. Ja też byłam tego pewna. Wiedziałam, że ten chłopak właśnie będzie chciał seksu.
Poczułam zapach kwiatów i drzew, ale także spalin. Miasto pomimo tak wczesnej pory tętniło życiem. Ludzie zjeżdżali się do pracy, wychodzili z domu do świeże pieczywo na śniadanie. Wzięłam kilka głębokich wdechów i wzięłam się za poranną gimnastykę. Pierwszy raz od... zawsze? Uśmiechnęłam się do siebie, zrobiłam kilka skłonów i brzuszków. Usłyszałam skrzeczący, upominający głos starszej pani, która stała pod budynkiem.
- Ubierz się słoneczko! Chyba nie chcesz się przeziębić?! O jeju, ta dzisiejsza młodzież. Boże daj im długie życie, bo jak na razie chyba o to nie dbasz.
Zaśmiałam się głośno w weszłam z powrotem do sypialni. Pościeliłam łóżko i ubrałam się. Dzisiaj czeka mnie szukanie pracy. Na początek złapię cokolwiek. Później założę bloga. Będę na nim udostępniać swoje zdjęcia. Może zauważy mnie ktoś związany z fotomodelingiem? Marzenia.
Jest godzina ósma. Do jednej ręki chwyciłam torbę z wszystkim potrzebnymi przedmiotami. Na szyję zawiesiłam aparat, a do drugiej ręki wzięłam wcześniej obraną marchewkę. Zjechałam windą i nie wiem gdzie iść. Widziałam wczoraj biuro pracy, chyba nawet za rogiem. Skoczę tam, popytam się, może coś się dla mnie znajdzie?
Czy tutaj są sami faceci? Nawet w tym głupim biurze musi siedzieć facet. W taksówce facet, mieszkanie wynajmuje mi facet. Niewdzięczne życie.
Nie, że mam coś do facetów. Po prostu kojarzą mi się ze skończonymi idiotami. W szkole zawsze mnie wyśmiewali. Dziewczyny siedziały cicho, bo jestem zadziorna, ale chłopakowi nie postawiłabym się. Zbyt silni. Jestem wysoka, szczupła i w ogóle nie mam siły. Drugi przypadkiem idioty-faceta jest mój ojczym. Dla niego liczy się tylko kasa. Jedynym idealnym facetem był mój tata. Bardzo za nim tęsknię. Dobrze. Nie rozczulajmy się.
Usiadłam na przeciwko mężczyzny. Uśmiechnął się lekko i zapytał w czym może mi pomóc.
- Szukam pracy. Interesuję się fotografią i modelingiem. Czasem tańczę. Chciałabym coś, co współgrałoby z moimi zainteresowaniami. - przedstawiłam mu moje plany na przyszłość. Zanotował.
- Poproszę podstawowe informacje i kontakt. Wypełnimy kartę pracy i poszukamy czegoś odpowiedniego dla Pani. - wyjął iPada i wpisywał teraz na nim wszystko co mu dyktowałam. - Teraz wyślę to do głównego systemu. Za kilka sekund powinny wyświetlić się branże, w których mogłaby Pani pracować. - Oparłam się na fotelu. Po chwili zaczął czytać to co widział na ekranie.
- Praca w ekskluzywnym klubie nocnym, fotograf męski oraz modelka na wybiegu. Oczywiście do wszystkich tych prac musi Pani napisać zapytanie. Która najbardziej pasowałaby Pani?
- Modelka odpada. Chodzić na wybiegu nie umiem. Na czym polega 'klub nocny'?
- Kelnerka lub barmanka. Polecałbym najbardziej tą pracę. Będzie mogła się pani tam wybić.
- Mogę spróbować.
- W takim razie proszę się niczym nie przejmować. Napiszę tam i zadzwonię do Pani.
Ile razy można mówić "Pani"? Nieważne. Robota jest. Ciekawe dlaczego nie zaproponował mi fotomodelki? Może nieodpowiednie towarzystwo? Miejmy nadzieję, że się uda!
Przeszłam się jeszcze trochę po okolicy, zajrzałam do Starbucks'a..
Po kilku godzinach zadzwonił mój telefon. Pewnie matka. Nagle przypomniało jej się o córce? Pff...
Odebrałam nie patrząc na wyświetlacz.
Ja: Słucham?
Facet: Witam. Przyszła do nas prośba o pracę. Jestem właścicielem klubu nocnego. Czy miała pani kiedykolwiek podobną pracę?
J: Niestety. Nie miałam.
F: W takim razie proszę być już dzisiaj w pracy. O godzinie 17. Sprawdzimy jak będzie Pani sobie radzić, nauczymy najważniejszych rzeczy.
J: Już dziś? O 17? To za pół godziny!
F: Pilnie potrzebujemy pracownika. Sms'em wyślę Pani adres klubu. Do zobaczenia!
Odłożył słuchawkę. Tak po prostu. Jedyne co zdążyłam ogarnąć, było to, że muszę złapać taksówkę i tam dojechać. Szczerze mówiąc nie zajęło mi to aż tak dużo czasu jak mi się wydawało. Po dwudziestu minutach byłam już w drzwiach klubu.
Od razu po wejściu w moją stronę przybiegło kilka osób. Najpierw zaczęli mnie wyganiać, że jeszcze nie otwarte, ale wyjaśniłam im, że jestem nowa.
Zaprowadzono mnie do jakiegoś biura. Było... duże.
- Pani Samantha?
- Tak, proszę mi mówić Sam. czy to z Panem rozmawiałam przez telefon?
- Oczywiście. Jestem Patrick Daniels. - podał mi rękę.
- Miło mi. Co mam robić?
- Więc tak. Tu są drzwi do mojego biura. Czwarte drzwi po prawej to przebieralnia. Masz tam przygotowaną szafkę z uniformem. Przebierz się i tymi drzwiami, tu na wprost jest wejście na salę. Dziewczyny ci wszystko wytłumaczą.
Podziękowałam i udałam się do szatni, czy jak on to ujął 'przebieralni'. Otworzyłam szafkę ze swoim imieniem, a w niej leżała kiczowata bielizna i krótka spódniczka ledwo przykrywająca pół tyłka. na głowę jakaś chustka. Nie wiem, chyba mamy wyglądać jak te laski 'Pin Up Girls' w wyuzdanym wydaniu. Nie ubiorę tego!
Wyszłam zdesperowana z pomieszczenia z tym dziadostwem w ręce i wpadłam do biura szefa.
- Przepraszam, ale czy ja mam to ubrać? - prawie krzyknęłam.
- Tak. To uniform. W końcu jest Pani kelnerką w klubie +18 dla mężczyzn, prawda?
- Słucham?!
- Nikt ci nie powiedział?
- Nie nikt! I nie ubiorę tego świństwa!
- Już za późno, słoneczko. Podpisałaś umowę.
- Nic nie podpisywałam!
- A w biurze pracy?
- Podpisałam tylko papiery, że szukam racy, a nie że mam się rozbierać przed starymi zboczeńcami!
- A jednak, podpisałaś. W tamtej umowie dokładnie jest napisane 'W czasie podjętej pracy, pracownik musi słuchać pracodawcy i nie sprzeciwiać się wymaganiom'. Więc przebieraj się i ruchy!
- Tylko ten raz. Słyszy Pan?!
- Nie, nie słyszę. Będziesz to robić, dopóki jestem twoim szefem!
- A jeśli się zwolnię? - powiedziałam z nutką ironii.
- Nie możesz.
- A to dlaczego?
- Tak po prostu. Przepraszam cię, musisz już wyjść, mam dużo pracy.
Trzasnęłam drzwiami i pobiegłam z powrotem do szatni. Usiadłam w rogu pomieszczenia ciągnąc nosem. Właśnie wchodzi tu inna dziewczyna wyciągając z szafki ten sam strój.
- Zmuszają cię do tego?
- Nie mam innego wyjścia. Podpisałam ten głupi kwitek i teraz robię to czego nie chcę.
- Czego dokładnie tu od nas oczekują?
- To zależy. Czasem może się zdarzyć, że tańczysz striptiz przed tymi facetami, czasami musisz przyjmować klientów, a czasem tylko nosisz alkohol do stołów.
- Słucham? Czyli teraz mają ze mnie zrobić dziwkę i ladacznicę?
- Słuchaj. Naprawdę, ja też tego nie chcę.
- Jakoś po tobie nie widać!
- Bo pracuję już tutaj tak długo, że nie mam siły się nad sobą rozczulać.
Nie odezwałam się już. Przebrałam się w dziwkarski strój i wyszłam stamtąd.
- Słuchaj. Z tego powodu, że to twój pierwszy dzień będziesz musiała zatańczyć i wziąć pierwszego klienta.
- Ale ja nie mogę!
- Wzięłaś tą pracę z własnej woli!
- Nie wiedziałam, że tak to będzie wyglądać!
- Dajesz dziś pierwszy raz dupy, więc kurwa nie kłóć się ze mną!
- Nie dam nikomu dupy.
- Czemu?
- JESTEM KURWA DZIEWICĄ, NIE WIDAĆ?!
- Nie widać i przygotuj się, bo dziś stracisz 'dziewictwo'.
Jest godzina 22, właśnie otwierają drzwi do klubu. Zaraz mam zatańczyć 'seksowny taniec'. Tylko, że nie umiem. Faceci już siedzą na miejscach. Niektórzy już rozebrali mnie całkiem wzrokiem. Mam ochotę stąd uciec. Muszę już wychodzić na 'scenę', którą jest sześć stołów położonych blisko siebie.
Wyskrobałam się na nie w ciemności i puszczono muzykę jak z pornola. Muszę zatańczyć, bo jeśli tego nie zrobię, to cytuję 'Odbębnisz swoją karę'.
Poza tym włączono reflektor, który był skierowany w moją stronę. Nie mam pojęcia jak się ruszać. Zaczęłam kręcić tyłkiem, biodrami, czasami łapałam się za cycka, żeby wyglądać seksownie. Po dziesięciu minutach usłyszałam w słuchawce, którą kazali mi włożyć do ucha, że muszę wybrać sobie jednego naiwniaka i tańczyć wokół niego. Przy piątym stoliku siedział młody, może dwudziestoletni, dosyć przystojny szatyn. Podeszłam do niego. Odsunął swój fotel, a ja stanęła nad nim i wyginałam się wokół niego. Popatrzył mi prosto w oczy. Było w nich widać zadowolenie i podniecenie, natomiast, kiedy zauważył moje smutne, pełne bólu spojrzenie od razu zauważył, że coś jest nie tak.
Szepnął mi do ucha ciche "Chodź ze mną" i pociągnął mnie za rękę. W słuchawce Patrick mówił mi, że to będzie mój pierwszy klient. Ja też byłam tego pewna. Wiedziałam, że ten chłopak właśnie będzie chciał seksu.
*.*.*.*.*
nareszcie udało mi się napisać i skończyć ten oto rozdział. myślę, że Wam się chociaż trochę spodoba. jak dla mnie jest okropny, ale oceńcie wy. jeśli chcecie być informowani o nowych notkach piszcie do mnie na tt. @nochyba_ty