"Tak, to jutro ten dzień. To jutro dojrzeję społecznie. To jutro będę mogła oderwać się od tej pieprzonej rzeczywistości. Już jutro!" - pomyślała zamykając na klucz szafkę w której trzymała wszystkie swoje oszczędności (których powiedzmy szczerze - mało nie było), sądząc, że już za niedługo, nie będzie musiała żyć tutaj, z nimi. Będzie mogła żyć od nowa.
będzie mogła być... sobą.
Nagle poczuła wątpliwości "Czy dam sobie radę? Czy będę mogła być dawną Sam? Mogę sobie nie dać rady. sama".
Właśnie wtedy przejrzała swoje wspomnienia z ostatnich sześciu lat. Śmierć ojca, żałoba, matka ciągle wychodząca "na nocną zmianę" do klubów, poznanie tego idioty - Patricka, bunt, utrata przyjaciół, ślub matki, kasa, samotność, smutek. "Dam radę. Wrócę do normalności, koniec całych dni w domu. W szarym dresie. Koniec tego".
I zasnęła z utęsknieniem czekając na kolejny dzień. Z resztą, codziennie usypiała z tą samą myślą, odliczała doby, godziny, minuty i sekundy do tego dnia.
*.*.*.*.*.*.*.*
*.*.*.*.*.*.*.*
witajcie! jestem paulina. będę prowadzić tego bloga i postaram się dodawać notki jak najczęściej. prolog jak to prolog - nuda. opinie pozostawcie w komentarzach. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz